„Jam jest chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata” (J 6, 51). „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (6, 53-56).
To już kolejna, sierpniowa, wakacyjna niedziela, kiedy to Jezus zaprasza nas do Swojego stołu i mówi nam w liturgii o chlebie. Tym Chlebem jest On sam – Jezus Chrystus. On jest gwarancją naszego zbawienia i udziela każdemu człowiekowi niejako swojego Serca i swojego ramienia. Ba ! Darzy człowieka swoim Boskim światłem, swoją siłą, swoim pokojem, dzięki czemu człowiek może przezwyciężać swój strach i niepokój i trudności swojej natury, swoje złe skłonności, odruchy swoich namiętności, swój egoizm i swoje lenistwo, swoja pychę i zmysłowość; nie jest już bezsilny wobec pokus i okazji do złego; zdolny jest wypełniać czyny zbawienne i zasługiwać na życie wieczne.
Jak często, ja jako uczeń Chrystusa przyjmuje Go do swojego serca. Chodzi o regularność w praktyce komunijnej. Każdego dnia sięgam po chleb, aby go skosztować, posilić się nim, aby mieć siły fizyczne. A moje siły duchowe ? Jak często posilam się Nim uczestnicząc w Jego Ofierze ? Im częściej przyjmuje Komunie świętą, tym więcej dostrzegam w sobie różnego rodzaju niedoskonałości. Im bardziej zbliżamy się do światła, jakim jest dla nas Jezus Chrystus, tym więcej wzrasta nasza wrażliwość na zło i grzech. Przyjmując często Jezusa do swojego serca, dostrzegamy w sobie takie grzechy i niedoskonałości, których nigdy byśmy nie dostrzegli. Komunia święta jest dla nas nagrodą, jest lekarstwem, jest środkiem zaradczym na zło krążące wokół nas. Dlatego też jesteśmy zobowiązani do współdziałania z Chrystusem i Jego łaską. Tylko dzięki aktywnej współpracy z Chrystusem urzeczywistnia się obietnica, którą słyszymy w Ewangelii: „… ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”.
Czasem jedno spotkanie z Chrystusem może spowodować cudowne skutki. Widzimy to, chociażby na przykładzie Szawła. W wyniku tego spotkania człowiek zionący nienawiścią do Chrystusa, staje się Jego najżarliwszym Apostołem. Mogłoby się wydawać, że właśnie w tym przypadku jedno cudowne zetknięcie z Chrystusem przeobraziło do gruntu człowieka i zapewniło mu chwalebny żywot wieczny. Ale, jak sam później Szaweł opowiada, zapytał on wówczas Chrystusa: … co mam czynić, Panie ? . A poznawszy wolę Bożą, wypełniał ją tak wiernie, iż sam oświadczył po latach: …. dana mi łaska … nie okazała się daremną; przeciwnie, pracowałem więcej od wszystkich… ( 1 Kor 15, 10). Pod tym warunkiem Chleb Eucharystyczny może stać się rękojmią życia religijnego – i to życia wiecznego.
Jako uczniowie Jezusa Chrystusa mamy przychodzić do stołu słowa i zasiadać także do stołu Eucharystycznego. Stół Słowa ma moc przemieniać nasze serca. „Mądrość zastawia stół”. To stół Słowa i Eucharystii. Tą Mądrością jest sam Jezus Chrystus, który woła dziś do nas: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem”. Słowa dzisiejszej Ewangelii, którą słyszymy, to już nie zaproszenie, ale wołanie Jezusa do współczesnego człowieka i także ostrzeżenie. Chodzi tu bowiem o życie wieczne każdego dziecka Bożego.
„Najuroczystsza chwila w życiu moim, to chwila, w której przyjmuję Komunię św.. Do każdej Komunii św. tęsknię i za każdą Komunią świętą dziękuje Trójcy Przenajświętszej… Dziś przygotowuję się na przyjęcie Twoje jako Oblubieńca swego. Wielki to Pan ten Oblubieniec mój. Niebiosa ogarnąć Go nie mogą. Jemu śpiewają Chóry, przed Nim padają Trony, przed jasnością Jego słońce gaśnie… Wychodzę na Jego spotkanie i zapraszam Go do mieszkania serca, uniżając się głęboko przed Jego Majestatem”.
Pan Wieczernik przygotował, swój zaprasza lud.
Dla nas wszystkich dom otworzył i zastawił stół.
Przyjdźcie, z ulic i z opłotków, bowiem mija czas.
Przyjdźcie, chorzy i ubodzy, Pan uzdrowi was !
bp Andrzej
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis