każdy czlowiek czegoś pragnie – homilia na III niedzielę Wielkiego Postu

W centrum uwagi życia Kościoła

Komunikat Kurii Biskupiej

Ze względu na szczególny charakter przeżywanych dni, udzielam wiernym w Polsce dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątek 01 maja 2026 ( więcej przeczytajmy w pełnym tekście dekretu) Podziel się: Share on [czytaj więcej...]

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas do bardzo zwyczajnego miejsca – do studni. W czasach Jezusa studnia była miejscem codziennego życia. Tam przychodzono po wodę, tam spotykano ludzi, tam rozmawiano. Właśnie tam Jezus spotyka Samarytankę. Nie w świątyni.
Nie podczas wielkiej uroczystości religijnej. Ale w zwykłej, codziennej sytuacji.

To ważna wiadomość także dla nas: Bóg często przychodzi do człowieka właśnie w zwyczajności życia. Samarytanka przyszła po wodę w południe. Była to bardzo nietypowa pora – największy upał dnia. Większość kobiet przychodziła rano albo wieczorem. Możemy się domyślać, że ta kobieta chciała uniknąć ludzi. Jej życie było skomplikowane, pełne zranień i błędów. Ewangelia mówi wprost: miała pięciu mężów, a z obecnym mężczyzną nawet nie była w małżeństwie.

Możemy sobie wyobrazić, jak była postrzegana przez innych. Plotki, osądy, odrzucenie. Może dlatego wolała przyjść wtedy, gdy nikogo nie będzie. A jednak przy studni czekał na nią Jezus.

I pierwsze słowa, które do niej kieruje, są zaskakujące: „Daj Mi pić.” Bóg prosi człowieka o wodę.
Bóg zaczyna rozmowę. Jezus nie zaczyna od oskarżeń. Nie potępia. Najpierw nawiązuje relację. A dopiero potem mówi o czymś głębszym: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki.” To zdanie dotyka jednego z najgłębszych doświadczeń człowieka: pragnienia serca. Pragnienie, którego nie da się zaspokoić rzeczami

Każdy człowiek czegoś pragnie. Szukamy szczęścia, miłości, uznania, sensu życia. Problem polega na tym, że często próbujemy gasić to pragnienie w miejscach, które nie są w stanie go zaspokoić. Podobną historię do Samarytanki przeżył jeden z największych myślicieli chrześcijaństwa – Święty Augustyn.

Jako młody człowiek szukał szczęścia w wielu miejscach: w filozofii, w przyjemnościach, w relacjach. Sam później napisał w swojej książce Wyznania, że przez lata próbował wypełnić pustkę w sercu różnymi rzeczami. Aż w końcu odkrył coś niezwykle ważnego. Napisał słowa, które do dziś są jednym z najpiękniejszych zdań w historii chrześcijaństwa: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, Boże.” To zdanie mogłaby wypowiedzieć także Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii. Najpiękniejszy moment tej historii jest jednak później. Gdy Jezus rozmawia z kobietą o jej życiu, nie robi tego, żeby ją upokorzyć. On pokazuje jej prawdę – ale równocześnie daje nadzieję. I wtedy dzieje się coś niezwykłego.

Samarytanka zostawia swój dzban przy studni i biegnie do miasta, żeby powiedzieć ludziom:

„Chodźcie zobaczyć człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam.” To zdanie pokazuje ogromną zmianę. Jeszcze chwilę wcześniej unikała ludzi. Teraz sama do nich idzie. Dlaczego?

Bo spotkała Jezusa.

Bardzo podobną przemianę przeżył włoski dziennikarz i pisarz Vittorio Messori. W młodości był ateistą. Religia wydawała mu się czymś przestarzałym i niepotrzebnym.

Jednak podczas studiów zaczął czytać Ewangelię – bardziej z ciekawości niż z wiary. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał. Spotkanie ze słowem Chrystusa całkowicie zmieniło jego życie. Sam pisał później, że odkrył w Jezusie odpowiedź na pytania, które nosił w sercu od lat. Z ateisty stał się jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy chrześcijańskich.

Ewangelia o Samarytance jest niezwykle aktualna. Bo każdy z nas ma w swoim życiu jakąś studnię. Miejsce, gdzie przychodzimy ze swoim pragnieniem. Dla młodych może to być poszukiwanie akceptacji, popularności, sensu życia. W świecie mediów społecznościowych łatwo uwierzyć, że szczęście polega na tym, żeby być zauważonym, podziwianym, mieć dużo „polubień”. Dorośli często szukają szczęścia w pracy, sukcesie, pieniądzach albo w ciągłym biegu codziennych obowiązków. A jednak wielu ludzi – mimo że mają wszystko – czuje w sercu pustkę. Dlatego Jezus mówi dzisiaj do każdego z nas:„Jeśli znałbyś dar Boży…” Ten dar to relacja z Nim.

III Niedziela Wielkiego Postu przypomina nam bardzo ważną prawdę: Bóg nie boi się naszej historii. Jezus znał życie Samarytanki. Zna także nasze życie – nasze błędy, słabości, wątpliwości. A mimo to nie odchodzi. On czeka przy studni naszego życia.

Czasem tą studnią może być modlitwa. Czasem sakrament spowiedzi.
Czasem chwila ciszy, w której pozwolimy Bogu przemówić do naszego serca.

Wielki Post nie jest czasem smutku. Jest czasem powrotu do źródła. Największa prawda tej Ewangelii jest bardzo prosta: Bóg nie przestaje szukać człowieka. I być może właśnie w tym Wielkim Poście Jezus chce spotkać się z nami przy studni naszego życia – tak jak spotkał Samarytankę.

Diakon Mariusz

Facebooktwitteryoutubeinstagram
Facebooktwitter

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.