DRODZY BRACIA I SIOSTRY.
Od niedzieli Zmartwychwstanie minęło wiele dni i wiele się wydarzyło. I choć każdego roku przeżywaliśmy święta podobnie, jak w poprzednich latach, to z pewnością były one inne. Warto patrzeć i obserwować, co dziej się wokół nas, jakie nastąpiły zmian. Część naszych znajomych nie doczekała świąt, część przeżywała je w szpitalu lub domu seniora inni być może gdzieś za granicą. Czas nie zatrzymał się, a życie i jego sprawy toczą się i dzieją.
Tam w Jerozolimie w czasach Jezusowych, mimo, że było po śmierci Jezusa i Jego Zmartwychwstaniu czas nie zatrzymał się. Jezus nie przestał spotykać się z apostołami
i uczniami. Było tak jakby nadal żył: rozmawiał z nimi, przemawiał, nauczał, przygotowywał im posiłek, jadł z nimi, szedł w drodze do innych miejscowości.
Ten czas po Zmartwychwstaniu był też intensywny. Ale był to jednak inny czas, gdyż Jezus musiał wrócić do Ojca, od którego wyszedł i od którego był posłany. Jezus potrzebował, aby apostołowie oraz uczniowie kontynuowali rozpoczętą przez Niego misje. Dlatego spotkania i rozmowy trwały nadal, choć czas był już krótki. Jezus był świadomy,
że jego czas na ziemi dobiega końca, dlatego zebrał apostołów w jedno miejsce
w Jerozolimie, a żegnając się z nimi przekazał im ostatnie wiadomości.
Te ostatnie słowa Zmartwychwstałego skierowane do Apostołów miały charakter pouczenia, wezwania do misji i świadectwa oraz obietnicy Ducha Świętego. Słowa te możemy rozumieć jako swoisty testament – najistotniejsze prawdy, obietnice i słowa pocieszenia, który przed swoim odejściem do Nieba pragnął skierować do uczniów Zgromadził zatem wszystkich uczniów łącznie z tymi co szli Emaus, a którzy rozpoznali Go kiedy wyjaśniał im Pisma i łamał dla nich chleb.
Zmartwychwstały Pan przyszedł na spotkanie z apostołami, mimo zamkniętego domu, aby przynieść im pokój i słowa otuchy. Pokazał im też swoje ręce i nogi oraz spożywał kawałek ryby, aby w ten sposób rozwiać ich wszelkie wątpliwości, co do tożsamości swojej osoby. A w Jego pożegnalnych słowach znalazły się słowa prawdy. W śród niech możemy przytoczyć kilka z nich: po pierwsze: „W Jego imię powinno być głoszone nawrócenie na odpuszczenie grzechów. Po drugie uczniowie po Jego odejściu mają stać się narzędziami poprzez które uwielbiony Mesjasz może kontynuować swą misję zbawienia. Po trzecie: Jezus pozostanie w Kościele i stale będzie obecny poprzez swoje Słowo i eucharystię.
W dalszym przekazie dowiadujemy się, że w Jego słowie ma być głoszona prawda,
o tym, że umarł i zmartwychwstał dla zbawienie. To głoszenie nie powinno się ograniczać tylko do jakiejś wybranej grupy osób uważającej się za lepszą od innych, lecz ma dotrzeć do wszystkich ludzi i aż na krańce świata. W wyniku głoszenie w/w prawd powinno być nawrócenie, które polega na odwróceniu się od swoich grzechów i pełnym zwróceniu się
do Boga.
Apostołowie, uczniowie i każdy kto uwierzył w Jezusa, kto doświadczył Jego łaski, staje się świadkiem Jego osoby, Jego misji i Jego nauki. Od tego momentu kontynuacja dzieła Jezusowego spoczywa na świadkach.
Warto aby każdy z nas uświadomił sobie tę prawdę i odpowiedzialność za jej właściwy przekaz. Do tego zadania Jezus przygotowywał apostołów i uczniów przez kilak lat. On wiedział, że po Jego odejściu nastąpi rozproszenie – prześladowanie Jego wyznawców, jak możemy przeczytać u Mt 26. By wzmocnić ich- swoich wyznawców – złożył obietnicę, że nie zostaną sami w realizacji tej misji, będą uzbrojeni mocą z wysoka (jak możemy przeczytać u Łk. 24, 50), gdy bowiem odejdzie do Ojca, ześle na nich Pocieszyciela, Ducha Prawdy, który pomoże dokończyć Jego dzieło, jago misje do czasu, aż przyjdzie ponownie na ziemie. Por. ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».
Drodzy Bracia i siostry.
Posiadamy różną świadomość wspomnianego zadania i misji. Każdy z nas ochrzczonych, powinien przystąpić do realizacji poleceń Jezusowych. Nikogo jednak nie zmusimy, jedynie możemy przypominać i zachęcać, a każdy niech odpowiada za „własne podwórko”, na którym żyje, pracuje i odpoczywa. Każdy według tego jak czuje, jakie ma możliwości, jak bardzo jemu zależy, jak jest zaangażowany i jak jest odpowiedzialny. Amen
Ks. Wojciech Zieliński 
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis