Drogie siostry, drodzy bracia,
Jesteśmy w okresie tuż po najważniejszych dla nas świętach, świętach Ukrzyżowania i Zmartwychwstania Jezusa, naszego Pana. Gdyby nie to co się tam i wtedy wydarzyło nasza wiara nie miałaby sensu. To Jego Zmartwychwstanie a wcześniej męczeńska śmierć na Krzyżu, ogłaszana przez proroków musiała się wtedy dokonać, aby odkupić nasze grzechy.
Mija kilka dni po świętach a my już jakby zapomnieli o tym zbawczym dziele, przecież to już było, „święta, święta i po świętach” – jak mówią niektórzy i znowu „pędzimy” do przodu życiem codziennym, bo świat nas „pogania”, nie pozwala nam się zatrzymać.
Wróciliśmy do pracy, do szkoły, do codziennych obowiązków. Czy ktoś wraca do tamtych wydarzeń w myślach, rozważaniach? Czy rozmawiamy o nich z bliskimi jak uczniowie ze sobą w drodze do Emaus? Czy osoby wierzące i praktykujące prowadzą dyskusje na ten temat?
Obawiam się, że niewielu to robi, bardzo niewielu. Nawet w tych ośmiu dniach zwanych Oktawą Wielkanocną, która ma rangę uroczystości wielu z nas zapomina, że należy ją również obchodzić z należną czcią. Przecież jest to czas świętowania zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią i grzechem. On dał się ukrzyżować za nas.
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii św. Łukasza widzimy jak Jego uczniowie idąc do Emaus rozmawiają o tym co się wydarzyło, nie są to Apostołowie tylko inni uczniowie. I czytamy, że dołącza do nich Jezus jako podróżnik idący w tym samym kierunku, ale robi tak, że uczniowie Go nie poznają i w trakcie wędrówki wypytuje się o czym rozmawiają. Choć On przecież doskonale wie o czym rozmawiają, ale chce usłyszeć to od nich, chce usłyszeć odpowiedź, poznać ich wersję wydarzeń, usłyszeć jak Jego uczniowie rozumieją to co się wydarzyło.
W tym momencie powinniśmy uzmysłowić sobie, że Jezus czasami i do nas się przyłącza w naszej wędrówce przez życie, aby nas posłuchać o czym myślimy, jak rozmawiamy na Jego temat. Przyłącza się czasem w osobach różnych ludzi, daje nam wskazówki, podpowiada, daje nam szansę i możliwość, aby ta wędrówka była lepsza, mniej uciążliwa. Ale On też nie chce nam cały czas mówić, prowadzić monolog abyśmy tylko słuchali, On chce też nas posłuchać. Dlatego pyta się uczniów „O czym rozmawiacie?” I nas też pyta przez całe nasze życie „O czy rozmawiasz? O czym myślisz? Co myślisz o mnie i mojej nauce?”
Kochani,
Czytamy następnie w kolejnym fragmencie Ewangelii, że zapytali Go uczniowie „Czy Ty nie wiesz co się tam wydarzyło?” To zapewne jest dla nas zaskakujące, oni zadali takie pytanie Bogu, choć wtedy jeszcze o tym nie wiedzieli. A On zamiast odpowiedzi znowu im zadaje pytanie „A co się tam wydarzyło?” Jezus chce od nich i też od nas usłyszeć, jak rozumiemy, jak czujemy, jak wierzymy w to co się tam wydarzyło. Uczniowie idąc z Jerozolimy do Emaus być może uciekali od tego co się wydarzyło w Jerozolimie wcześniej, nie wiedząc wszystkiego, nie rozumiejąc, po prostu szli jak najdalej od miasta. Choć minęły zaledwie trzy dni, aż i tylko trzy dni, uczniowie rozpraszają się, nie potrafią sobie z tym poradzić, bo jeszcze niewiele rozumieją. Oddalali się, możemy tutaj się zastanowić czy aby nie było to oddalanie też wewnętrzne, duchowe, stan rezygnacji, zwątpienia, poddania się, że wszystko przepadło. Być może chcą się trzymać z daleka od tego wszystkiego, aby nie mieć kłopotów, może nawet nie chcą stracić życia? Uczniowie chcą uciec od tego co ich może przerasta, czego się boją a może po prostu nie rozumieją. Ale Jezus jako tajemniczy wędrowiec, jest nierozpoznawalny dla uczniów, On ich słucha zadając pytania. A może ich chce pomału naprowadzić na prawidłowe tory, aby zrozumieli to wszystko co się wydarzyło.
Czytamy w Ewangelii: Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
Nie zmienia tematu a wpraszając się w rozmowę wręcz chce jej kontynuacji. Jezus udaje, że o niczym nie wie i jak dobry pedagog chce nakierować swoich uczniów na właściwe odpowiedzi.
Czytamy w Ewangelii: Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Kiedy nam się naprawdę otworzą oczy? A czy my tak jak oni nie uciekamy od Jezusa, Kościoła? Szukamy jakiegoś usprawiedliwienia, aby nie być częścią wspólnoty? Jerozolima jakby nam przedstawia Kościół, tam się wydarzyło wszystko, tam się dokonała ofiara na Krzyżu, tam się dokonało Zmartwychwstanie, a uczniowie zatrzymali się na ofierze na Krzyżu i nie poszli dalej w rozumieniu tego wydarzenia, uciekli, nie czekając na to co się wydarzy dalej. Taka forma ucieczki człowieka od Kościoła.
Drogie siostry, drodzy bracia,
Po tym fragmencie Ewangelii powinniśmy uświadomić sobie obecność Jezusa obok nas, obok mnie, obok Ciebie. On tu jest, jest bardzo blisko Ten, który przenika i zna Twoje serce i Twój umysł, który chętnie wejdzie z Tobą w rozmowę. Nie nachalną, nie agresywną, nie tylko Ciebie wysłucha, ale przede wszystkim pomoże Ci otworzyć oczy i zrozumieć co się wydarzyło, rzuci snop światła w ciemność, aby ją oświetlić i pokierować Tobą. Szukaj Jego Słowa w Piśmie, rozważaj, zastanawiaj się, rozmyślaj, medytuj, przywołuj również na pomoc Maryję, aby Cię wzmocniła, bo kto jak nie Ona zna najlepiej swojego syna i pomoże Ci do niego dotrzeć, bądź w swojej wierze jak dziecko, ufaj. Może potrzebujesz przeanalizować jakiś większy kawałek życia, aby zrozumieć. A może to tylko jeden dzień, ten dzień okaże się ważny? Uczniowie szli kilka godzin i rozmawiali z Jezusem i na końcu przy łamaniu chleba oczy im się otworzyły, zrozumieli. A ile Ty potrzebujesz dać sobie czasu, by doświadczyć przemieniającego Ciebie w spotkaniu z Chrystusem? Czy dasz wiarę, że to jest możliwe?
Czytajcie Ewangelię.
Diakon Marek Łabno – Opole
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis