Wróciliśmy z Medjugorie. Za nami dni modlitwy, Eucharystii, wspólnej drogi i spotkań, których nie da się zamknąć w kilku fotografiach. Towarzyszyli mi ksiądz Rektor naszego Wyższego Seminarium Duchownego, przedstawiciel alumnów oraz nasi jak zwykle cudowni wierni. Każdy przybył ze swoją historią i intencją. Jako biskup wracałem z tej pielgrzymki także z głębokim doświadczeniem pasterskim: mogłem patrzeć, jak Bóg budzi w człowieku wiarę, przywraca nadzieję i daje siłę do rozpoczęcia życia na nowo.
Nasze maryjne rekolekcje rozpoczęły się przy ołtarzu w Kaplicy Biskupiej. Usłyszeliśmy tam wezwanie skierowane niegdyś do Abrahama: „Wyjdź z twojej ziemi”. Pielgrzymka zaczyna się właśnie od takiej zgody serca. Można przejechać wiele kilometrów i pozostać duchowo w tym samym miejscu. My prosiliśmy, aby Pan poprowadził nas również drogą wewnętrzną.
Nazajutrz zatrzymaliśmy się w Chorwacji przy figurze Majki od Puta – Matki Bożej od Drogi. Modlitwa przeżywana pod otwartym niebem przypomniała nam, że Chrystus jest blisko także pośród podróży i zwyczajnych spraw. Maryja zaś, jak w Kanie Galilejskiej, wskazuje na Niego: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To była nauka na dalszą drogę: pozwolić się prowadzić, nawet gdy nie znamy jeszcze wszystkich odpowiedzi. 
Kiedy dotarliśmy do Medjugorie, zaśpiewaliśmy: „Przyszliśmy do Ciebie, Matko”. Przynieśliśmy Maryi chorych, ich rodziny, osoby zagubione i wszystkich, którzy powierzyli nam swoje intencje. Przy ołtarzu stanęli ludzie niosący ciężary widoczne tylko dla Boga. Byli też tacy, których obecność stała się dla nas świadectwem nadziei. Szczególnie poruszyło mnie ponowne spotkanie z Andrzejem, za którego modliliśmy się podczas ubiegłorocznego pobytu. Wtedy jego powrót do Medjugorie wydawał się bardzo trudny. W tym roku stanął z nami o własnych siłach przy ołtarzu a po ostatniej modlitwie i błogosławieństwie przy Chrystusie Zmartwychwstałym zaczął już samodzielnie chodzić bez pomocy lasek. Bogu niech będą dzięki.
Widzieliśmy również inne znaki Bożego działania: powroty do modlitwy i do Boga, umocnienie ludzi przygniecionych cierpieniem, świadectwa odzyskiwania zdrowia. Przyjmuję je z wdzięcznością i wielką pokorą. To Bóg zna w pełni historię każdego człowieka i to Jemu należy się chwała za każde dobro. Nie wszystkie prośby otrzymują odpowiedź od razu; żadnej osoby chorej nie wolno obarczać winą za to, że wciąż czeka na uzdrowienie. Możemy natomiast trwać przy niej, modlić się i nie odbierać jej nadziei.
W kolejnych dniach słowo płynące od ołtarza stawało się coraz bardziej wymagające. Chrystus wzywał nas: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Pytaliśmy więc nie tylko o to, co pragniemy otrzymać, lecz także o to, co jesteśmy gotowi zmienić po powrocie. Czy pojednamy się z człowiekiem, od którego się oddaliliśmy? Czy wrócimy do modlitwy i Eucharystii? Czy w naszych domach będzie więcej cierpliwości i przebaczenia? Pielgrzymka przynosi najgłębszy owoc wtedy, gdy pozwalamy Jezusowi wejść w codzienne życie.
Na Križevac nasi przedstawiciele Marcin i Magda, a duchowo również wszyscy pozostali, zanieśli nasze rany i cierpienie powierzonych nam osób. Droga ku krzyżowi uczyła nas, że nikt nie powinien pozostawać sam ze swoim ciężarem. Czasem najważniejszym darem, jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi, jest podana dłoń, cierpliwe towarzyszenie i modlitwa. Podczas nocnej Drogi Krzyżowej stanęliśmy z Maryją pod krzyżem Jej Syna. Ona nie odeszła w godzinie bólu. Uczy nas miłości, która pozostaje wierna także wtedy, gdy nie rozumie wszystkiego. Naszą modlitwę zakończyliśmy przy Zmartwychwstałym – bo w krzyżu zbawienie, ale ostatnie słowo należy do zmartwychwstałego Pana.
W ostatnim dniu usłyszeliśmy: „Idźcie w pokoju Chrystusa”. Te słowa stały się naszym posłaniem. Nie zabraliśmy z Medjugorie jedynie wspomnień. Przywieźliśmy zobowiązanie, by być bliżej Boga i ludzi: dostrzegać cierpiących, podtrzymywać słabnących, wnosić pokój tam, gdzie żyjemy.
Dziękuję wszystkim uczestnikom pielgrzymki, tym, którzy łączyli się z nami duchowo, oraz naszym gospodarzom za otwarte serca. Dziękuję Bogu za to, czego byliśmy świadkami, i za łaski, których owoce dopiero poznamy.
Wróciliśmy z Domu Matki. Maryja nie została jednak za nami. Prowadzi nas dalej do swojego Syna, już tutaj, w naszych rodzinach, wspólnotach i codziennych obowiązkach. Właśnie tam zaczyna się dalszy ciąg naszej pielgrzymki.
Bp Adam Rosiek
Pierwszy Biskup Kościoła































































































