Bóg przygotował dla człowieka miejsce przy swoim stole, zanim człowiek zdążył na to zaproszenie odpowiedzieć.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus ukazuje królestwo niebieskie jako ucztę weselną, pełną radości, bliskości i wspólnoty.
Jakże bolesne jest jednak to, że zaproszeni odchodzą do swoicąh zajęć, jakby spotkanie z Bogiem mogło poczekać.
Czy i my nie mówimy czasem Panu, że przyjdziemy później, kiedy uporządkujemy sprawy, zakończymy pracę i znajdziemy wolną chwilę?
Tymczasem można mieć kalendarz wypełniony po brzegi, a serce coraz bardziej puste.
Bóg ponawia zaproszenie i posyła swoje sługi na rozstajne drogi, aby przyprowadzili wszystkich napotkanych.
Jego miłość dociera również do tych, których inni omijają, oceniają lub uznają za niegodnych.
Przy Jego stole jest miejsce dla człowieka poranionego, zagubionego i zawstydzonego własną przeszłością.
Zaproszenie jest darem, ale jego przyjęcie wymaga odpowiedzi całego życia.
Szata weselna przypomina nam o sercu, które pozwala się przemieniać Bożej łasce i uczy się kochać.
Nie wystarczy przekroczyć progu świątyni, jeśli wciąż zamykamy przed bliźnim drzwi własnego serca.
Każda Eucharystia zaprasza nas do takiej bliskości z Chrystusem, która owocuje przebaczeniem, uczciwością i troską o drugiego człowieka.
Zapytajmy dziś siebie, co najczęściej zatrzymuje nas w drodze do Boga i komu odmawiamy miłości, którą sami od Niego otrzymujemy.
Pan czeka na nasze szczere „tak”, wypowiedziane modlitwą, pojednaniem i dobrym czynem.
Nie pozwólmy, aby pośród tylu codziennych spraw umknęło nam najważniejsze spotkanie — z Bogiem, który nas kocha i pragnie mieć blisko siebie. Błogosławionej niedzieli.






























































































