Jezus wiele razy naucza o umiejętności dawania. To właśnie sposób, w jaki dzielimy się z innymi swoimi dobrami, pokazuje nasz prawdziwy stosunek do bliźnich. Ideał relacji międzyludzkich z perspektywy chrześcijaństwa to bezinteresowność, czyli robienie czegoś bez oczekiwania czegoś w zamian. Ktoś może powiedzieć, że nie może nic robić bezinteresownie, bo go na to nie stać. Czy rzeczywiście tak jest? Można chyba stwierdzić, że nawet gdybyśmy nagle stali się bogaci, niekoniecznie staniemy się bezinteresowni. Niewielu ludzi potrafi określić granicę: mam nadmiar, oddam potrzebującemu. Bezinteresowność to nie kwestia materialna. To taka „zaraźliwa” dobroć. Ten, kto jej nie doświadczył na własnej skórze, będzie miał problem, żeby sam stać się człowiekiem bezinteresownym. A bezinteresowny to ten, który działa ze szlachetnych pobudek. Źródła bezinteresowności należy szukać najpierw w ludzkim sercu.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis