Adwent jest czasem, który sprzyja naszym duchowym poszukiwaniom, wyciszeniu. To doskonały czas, aby porzucić wygodną kanapę lenistwa, obojętności i bylejakości. A założyć buty aktywnego wędrowca, pielgrzyma nadziei i wyruszyć w drogę, która wiedzie przez pustynię nawrócenia do nieba. Warto więc podejmować ciągły wysiłek w nawracaniu się. Nie wystarczy usłyszeć głos proroka, trzeba jeszcze na niego świadomie odpowiedzieć, wyznając za Psalmistą: „Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg”. I dostrzegać wokół siebie również innych, którzy czekają na nasze zainteresowanie, przyjaźń, czy konkretny dar serca.
Zwykle najtrudniej rozstać się z błędnymi wyobrażeniami religijnymi. Wyznawanie religii dzieciństwa jest dla nich czymś znacznie wygodniejszym niż odważenie się na głębszy wzrost w wierze i w ufności do Boga. Łatwiej odmówić „paciorek”, „pomodlić się do Bozi”, niż sięgnąć po Pismo św., by w świetle słowa Bożego solidnie przeanalizować swoje życie, przygotować się na spotkanie z Bogiem w niedzielnej Eucharystii, podczas zbliżających się uroczystości betlejemskiej nocy – narodzin Syna Bożego.
Jeśli chcesz przygotować drogę Panu, musisz prawdziwie uwierzyć w Bożą moc! A prawdziwie uwierzyć, to powierzyć siebie Bogu wraz ze wszystkim, co stanowi moją codzienność, powołanie, świat, w którym żyję i pracuję. Jeśli chcemy autentycznie wierzyć, a nie tylko od czasu do czasu „oddychać powietrzem religijnym”, mamy scalać prawdziwą wiarę w Chrystusa z naszym życiem. Już dziś. Błogosławionej drugiej niedzieli Adwentu.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis