Trwają na adoracji mimo światowych konfliktów , wojen , pożarów, powodzi i innych katastrof.
Ich historię można poznać na portalu Churchpop.com . Posługa Sióstr Franciszkanek od Wieczystej Adoracji nie jest tak oczywista jak się wydaje…
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to fakt posiadania przez siostry konta na Facebooku. I Instagramie. Oraz Twitterze. A także Pintereście. Mają nawet swój kanał na YouTubie oraz profil na Google+.
„Współczesne życie. Święte tradycje” – to ich motto, które znajduje odzwierciedlenie nie tylko na facebookowych grafikach. By to wyjaśnić, trzeba sięgnąć do ich historii.
Dawno temu, w 1849 roku mała grupka kobiet z Bawarii stworzyła w Stanach Zjednoczonych zgromadzenie Sióstr św. Franciszka. Mające swój dom w Milwaukee zakonnice obrały za swój charyzmat głoszenie Ewangelii wśród niemieckich imigrantów. Jednak z czasem ilość obowiązków zaczęła przerastać siostry, szczególnie gdy w 1856 roku zaczęły wspierać pobliskie seminarium. Część z założycielek zgromadzenia odeszło.
Szukając pomysłu na siebie oraz miejsca na dom, siostry przywędrowały do diecezji La Crosse w stanie Wisconsin. W tym miejscu rezydują do dziś i to właśnie tam narodziła się idea wieczystej adoracji.
Na początku matka przełożona zdecydowała o rezygnacji z pracy w seminarium tak, by mieć więcej czasu na modlitwę przed Najświętszym Sakramentem. Nie wszystkim siostrom spodobały się jednak te zmiany i część z nich utworzyła nowe zgromadzenie pod starą nazwą – Sióstr św. Franciszka z Asyżu. „Stare” zgromadzenie przybrało natomiast nową nazwę – Sióstr Franciszkanek od Eucharystii. Wieczysta adoracja rozpoczęła się w 1878 roku i od tamtego czasu, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 (lub 366) dni w roku przynajmniej dwie siostry adorują Najświętszy Sakrament. By podkreślić swój niecodzienny charyzmat, siostry przybrały nową nazwę – Siostry Franciszkanki od Wieczystej Adoracji.
W tak zwanym międzyczasie świat przeżył dwie wojny światowe i niezliczoną ilość konfliktów lokalnych. Sąsiedztwo sióstr nawiedził pożar w sąsiednim budynku, powódź w 1965 roku, kilka huraganów i epidemie grypy. Jednak największy wpływ na ich zgromadzenie miały nie kataklizmy, lecz spadek powołań. W 1997 roku siostry zwróciły się do lokalnej wspólnoty o pomoc w adoracji – po 119 latach zaczęło brakować w zgromadzeniu osób do trwania przed ciałem Chrystusa.
Szczęście w nieszczęściu – otwarcie się na świeckie osoby zaowocowało jeszcze efektywniejszą ewangelizacją. Również wśród młodych ludzi, którzy zaczęli pomagać siostrom w adoracji. A z czasem odnajdywać w sobie powołanie.
„Bardzo ważna jest dla mnie sprawiedliwość społeczna i systemowe zmiany. Dlatego szukałam wspólnoty, która będzie wypełniona modlitwą, ale jednocześnie będzie także progresywna. Taki miks kontemplacji i działania” – mówiła w jednym z materiałów wideo na temat sióstr Julia Walsh, która aplikuje do zgromadzenia.
„Myślę, że Ewangelia sama w sobie jest szalonym wyzwaniem” – dodaje młoda dziewczyna. Wtóruje jej nadgryziona zębem czasu siostra Leclare Beres: „Wielu ludzi myślało, że jestem szalona i nieokiełznana, gdy w wieku 78 lat wyjechałam na misję do Chin”. „Jesteśmy zdolni do takich dziwnych i szalonych rzeczy, jeśli tylko odpowiemy na wezwanie Boga” – podkreśla franciszkanka.
Według opowieści sióstr, zgromadzenie stara się zachować indywidualny charakter członkiń. Zależnie od umiejętności i wykształcenia pracują one na co dzień w szkołach, szpitalach czy organizacjach społecznych. Prowadzą one też Uniwersytet Viterbo – szkołę wyższą, gdzie kształcą w zakresie m.in. sztuk pięknych i pielęgniarstwa.
Główną osią ich codziennego życia jest jednak niezmiennie adoracja. Siostra Sarah Hennessey, która zarządza grafikiem adoracji podkreśla, że nie jest to wcale takie łatwe: „Jeśli jest 11 w nocy i właśnie skończyła się moja kolej, a następna siostra się nie pojawiła, nie mogę po prostu iść sobie do łóżka”. Tym niemniej siostry zachęcają do wysyłania im intencji modlitewnych (oczywiście po angielsku!).
Dodaj komentarz