Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, przywraca mi życie.
(Psalm 23,1)
Już za trzy dni, w wieczór wigilijny staniemy wokół naszych rodzinnych stołów z opłatkiem w ręku. Będziemy sobie wzajemnie życzyli wszelkiej pomyślności, dużo zdrowia i błogosławieństwa od Dzieciątka Jezus. Pomyśl na początku tego świętego tygodnia, co się wydarzyło w Twoim życiu w tegorocznym Adwencie. Czego było więcej, tego dobrego czy nie daj Boże złego. To ostatnia prosta, by nie tylko zadbać o prezenty, ale nade wszystko pojednać się Panem. Jezus czeka na nas w sakramencie pojednania. Ale, to też znakomity czas by przeprosić za wszelkie swoje uchybienia względem bliźnich. Przeprosić współbraci z Prezbiterium, żonę, męża, mamę czy tatę. Jesteś gotowy, by z czystym i wolnym sercem wziąć do ręki za niespełna 70 godzin opłatek, symbolizujący Jezusa? Jeżeli dostrzegasz jakąś zadrę w duszy, jeszcze jest czas by ją usunąć. Na te ostatnie godziny Adwentu wołajmy z radością, ale i nadzieją – Marana Tha . Przyjdź Panie Jezu do naszego duchowego Betlejem, do mojej uporządkowanej duszy. Błogosławionego czasu ostatnich chwil medytacji adwentowych i najpiękniejszych przeżyć w bliskości nowonarodzonego Pana, który „prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć” i przywraca mi nadzieję w moim życiu…
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis