„Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości”. (J 10,10)
Oto odpowiedź Pana Jezusa na zarzuty dzisiejszych oponentów, że droga życia chrześcijanina prowadzi do wyniszczenia życia. Otóż nie — nie prowadzi. Życie chrześcijanina ma być przepełnione radością i nadzieją. Radością i nadzieją, których nie wolno nam tracić nawet wtedy, gdy przychodzą chwile doświadczeń, krzyże, choroby i łzy.
Takie chwile uczą nas, pielgrzymów nadziei, jak przejść przez życie. Kształtują w nas hart ducha, który dojrzewa nie w łatwości, ale w wierności. Są trochę jak sól — może nie zawsze wygodna, ale konieczna, aby życie nie stało się mdłe i puste.
Dlatego, napełnieni nadzieją i umocnieni przez naszego zmartwychwstałego Pana, idźmy dalej, nie lękając się przeciwności. Bóg zawsze da siłę tobie zmęczonemu i zawsze pomnoży moc, kiedy będziesz bezsilny.
Błogosławionego tygodnia.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis