Czym jest tajemnicze zaśnięcie / spoczynek w Duchu Świętym?

To niezwykły dar, który otrzymujemy od samego Boga podczas modlitwy, w szczególnych chwilach naszego życia. Kiedy kapłan podchodzi do nas z Bożym błogosławieństwem, kiedy dotyka nas rękoma samego Boga, kiedy sam Chrystus pochyla się nad nami niesiony w monstrancji w tajemnicy Eucharystii , wtedy Duch Święty sprawia , że czujemy przedsmak samego nieba. Upadamy nie kalecząc się , nie robiąc sobie krzywdy. Czujemy niezwykłe ciepło , błogość tej chwili. To wielki dar, który przeżyło wielu . Dotarliśmy do świadectwa księdza bpa Edwarda Dajczaka .

Przeżywaliśmy rekolekcje kapłańskie – opowiada koszaliński biskup Edward Dajczak. – To oni pękli na początku. Ten powiew Ducha dotknął najpierw nas! W pierwszej turze rekolekcji uczestniczyło 190 proboszczów. Z tej grupy spora część doświadczyła spoczynku w Duchu. Wielu z nich (często ci, po których nigdy bym się tego nie spodziewał) podchodziło do mnie później i mówiło: dziękuję za te rekolekcje! Pierwszy “padłem” ja. (śmiech)

Owoców tych rekolekcji ciągle doświadczamy: w diecezji wyrastają nowe wspólnoty, ożyły parafie. Do Skrzatusza (znad morza trzeba jechać sto kilkadziesiąt kilometrów!) przyjechało ponad 5 tysięcy młodych ludzi! Przypadek? Nie. Owoc powiewu Ducha, którego doświadczyliśmy przed rokiem. Patrzyłem na twarze naszych księży. Nas samych niezmiernie zdumiewało to, jak bardzo wybudzaliśmy się duchowo. Jak bardzo byliśmy zdumieni tym, co się stało. Nikt przecież tego nie planował.

Rekolekcje rozpoczęły się na normalnej (specjalnie używam tego słowa!) adoracji. Prowadzący poprosił, bym ruszył między ławki z monstrancją i pobłogosławił księży. Powiedziałem: “Ojcze, dobrze, ale zanim ruszę pobłogosławić mych braci, proszę o błogosławieństwo”. Nie czułem żadnych odlotów, żadnych wielkich poruszeń, jasne, że byłem szczęśliwy, widząc tak modlących się księży. I nagle osunąłem się na ziemię i doświadczyłem spoczynku w Duchu. To uczucie ogromnego ciepła, głębokiego pokoju, błogości, niezwykłej bliskości, a następnego dnia Ogrójca i bólu.

Kiedy wstałem, wziąłem monstrancję i ruszyłem do księży. Trochę z nich już leżało na posadzce… A ci mężczyźni to twardzi faceci, stąpający mocno po ziemi i pracujący przez lata w niełatwych parafiach. Oni nie są skłonni do tanich emocji, do sentymentalizmu. To nie są ludzie z grup charyzmatycznych. 190 chłopa… Skoro tak się stało, to znaczy, że ten znak był nam potrzebny”.

 

 

Podziel się ...

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*