Homilia na drugą niedzielę zwykłą – niedzielę uchodźców i migrantów 14 stycznia

«Mów, bo sługa Twój słucha».

Słowa wypowiedziane przez młodego Samuela są doskonałym obrazem postawy charakteryzującej osobę powołaną.

Tak się składa, że Liturgia Słowa na początku Okresu Zwykłego kieruje nasze rozważania na temat powołania, wybrania. W szczególny sposób powinniśmy się pochylić dzisiaj nad powołaniem do służby Panu.

Przecież i dzisiaj młodzi ludzie rozpoznają w Jezusie swojego Nauczyciela i postanawiają poświęcić mu w sposób szczególny swoje życie.

Zanim jednak pochylimy się nad zagadnieniem powołania, zatrzymajmy się nad tym, co w dzisiejszą niedzielę tak bardzo nas porusza, a mianowicie obchodzony od ponad stu lat Światowy dzień Migranta i Uchodźcy.

Żyjąc w przestrzeni dwóch państw europejskich, łatwiej jest dostrzec problem migracji dotykający zachodnie województwa Polski i wschodnie Landy Niemiec. Dzisiaj ludzie przemieszczają się za pracą, za godniejszym życie z większą łatwością dzięki rozwiniętej komunikacji, dzięki doskonałym połączeniom. I tak jak kiedyś zorganizowana przed ponad 175 laty polska szkoła w Paryżu była jedynym możliwym miejscem łączności z Ojczyzną i nauki patriotyzmu, tak dzisiaj dzieci polskie mieszkające nawet w odległej Szkocji, czy bliższej Francji dzięki rozwiniętym łączom internetowym mają możliwość codziennej komunikacji się z bliskimi i przyjaciółmi, których pozostawili w Ojczystej Ziemi.

Jednak stosunkowo nie dawno również z naszego kraju, z Polski, wielu ludzi musiało uciekać, emigrować ze względów politycznych, ze względu na swoje poglądy, czy wyznawaną szeroko pojętą filozofię życia. Dzisiaj ta emigracja dotyka w Europejskim kraju najbardziej mieszkańców wschodniej Ukrainy, którzy zmęczeni wojną i głodem uciekają ze swojej ojcowizny w poszukiwaniu nowego, lepszego życia.

W tak rozwiniętym świecie XXI wieku stajemy przed faktem emigracji spowodowanej wojną, przemocą i nienawiścią. Stajemy z pytaniem co należy uczynić: czy otworzyć drzwi swoich domów, czy obawiać się, tych którzy poszukują spokoju, pokoju i własnego kąta do życia. I nie jest to łatwe pytanie, kiedy uświadamiamy sobie, że mogą u naszych drzwi stanąć ludzie odmiennej kultury i wyznawcy wydawałoby się całkiem innej Religi, która jednak Jezusa uważa za proroka.

Kiedy przez lata spotykałem się z Polakami mieszkającymi w Paryżu, byłem pod wielkim wrażeniem przyjęcia przez nich zwyczajów i zachowań przynależnych dla obywateli Francji, czy ogólnie pojętych Paryżan. Również w Niemczech obserwuję podobną asymilację kulturową naszych rodaków, z tubylczą ludnością. I patrząc przez ten pryzmat chcielibyśmy, aby obywatele innych państw, a szczególnie obywatele innych kontynentów, członkowie innych społeczności kulturowych i religijnych przybywający do Europy, szczególnie przybywający do naszego kraju z łatwością przyjęli europejski system wartości. Ale jaki??

Przecież ten system dawno już poległ na wszystkich frontach, a Europa zdaje się zapominać o swojej chrześcijańskiej tożsamości. Bronimy Krzyża na pomniku papieża we Francji, a zapominamy o pośmiewisku pod tym samym Krzyżem, które odbywało się w naszej Ojczyźnie, kiedy to noszący na swoich piersiach krzyże i mieniący się obrońcami wiary, następcami apostołów, nie potrafili w sposób jednoznaczny i radykalny zakończyć jakiegoś chocholego tańca przy najważniejszym znaku wiry chrześcijańskiej Europu, chrześcijańskiej Polski. I wciąż ci sami ludzie, którzy wówczas rozkręcali niby to patriotyczno religijne manifestacje, nakręcają w nas spiralę nienawiści do tych, którzy uciekają z piekła jakim jest wojna. Bo przecież nie możemy mówić, że małe dzieci i kobiety, czy nawet całe rodziny, które przybyły do Europy kosztem utraty całego majątku, to terroryści czy mordercy czyhający na zagładę chrześcijańskiej Europy.

Właśnie w dzień Migranta i Uchodźcy winniśmy wsłuchać się w słowa Jezusa, który mówi, chodźcie a zobaczycie gdzie mieszkam. On powołuje nas wszystkich byśmy stawali się apostołami, byśmy stawali się w dzisiejszym świecie głosicielami Jego Dobrej Nowiny.

Wybiera również niektórych z nas do specjalnego posługiwania, lecz ten wybór nie jest przeznaczeniem do zasiadania na tronie, tylko do służby drugiemu człowiekowi. Nazywa Piotra skałą, na której obiera się Kościół, a więc parafrazując te słowa, każdy powołany ma być również skałą, na której opiera się Kościół nie instytucja wzajemnych interesów i coraz większego kultu jednostki, ale Kościół wspólnota bożych dzieci.

Bycie więc wybranym wymaga życiowej radykalności i sprzeciwiania się ziemskim układom, a zarazem jest służbą tej Dobrej Nowinie. By jednak móc służyć trzeba się wsłuchiwać w głos świata, trzeba uczyć się słuchać. Najpierw stając w cieniu Krzyża wsłuchiwać się w głos Mistrza, który z Tego Krzyża króluje, który na tym krzyżu wysłuchał wzgardzonego przez świat złoczyńcę i obiecał mu zbawienie. Następnie wsłuchiwać się w głos tych, którzy włączeni w Mistyczne Ciało Jezusa szukają drogi prowadzącej do tego jedynego źródła, którym jest zbawienie, ale by iść do źródła trzeba iść pod prąd, trzeba iść w górę, jak pisał Jan Paweł II w Tryptyku Rzymskim.

Łączymy więc dzisiaj modlitwę za Migrantów i Uchodźców z modlitwą w intencji dobrych powołań.

Nasz Pierwszy Biskup wiele razy już apelował do księży, którzy zawiesili swoje posługiwanie kapłańskie z takich czy innych powodów, zapraszając ich do „powrotu do ołtarza”. Bo nie ma nic piękniejszego jak wyrażanie siebie przez służbę.

Uczniowie Jana nie wiedzieli, nie zdawali sobie sprawy, co czeka ich kiedy pójdą i zobaczą gdzie mieszka Jezus, ale wielu z Was drodzy Bracia w Kapłaństwie już wie, gdzie on mieszka.

Dlatego i ja, zwykły kapłan, Wasz brat zachęcam, również w rozmowach prywatnych, a dzisiaj kończąc to rozważanie, nie lękaj się, powróć do tego pierwszego zapału, do tych pierwszych chwil, kiedy jako młodzieniec myślałeś o kapłaństwie, odrzuć wszelkie schematy i niezrozumiałe reguły, które przez lata swojej życiowej wędrówki poznałeś i nie wahaj się wziąć Krzyża i pójść dalej naśladować Chrystusa, który czeka na nas każdego dnia w opuszczonych i samotnych, w odrzuconych i wyśmianych, niezrozumianych i odepchniętych, zniesmaczonych i obrażonych. Mówię Ci  jak Andrzej, „znaleźliśmy Pana” chodź i zobacz, On chce na Tobie dalej budować swój Kościół.

ks. Artur Sitko 

Facebooktwitteryoutubeinstagram
Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.