Któż z was nie chciałby być już zawsze pięknym, młodym i bogatym? Jest w nas pokusa, aby dążyć za tym, co cielesne. Zaspokajać w sobie fizyczne głody. Troszczyć się o swój żołądek, często pomijając to, co duchowe. Zatrzymajmy się dzisiaj w naszym rozważaniu nad słowami Pana Jezusa: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”.
Codziennie musimy zabiegać o ziemski pokarm. Nikt przecież nie znajduje pieniędzy na ulicy ani nie zrywa ich z drzewa. Aby godnie żyć, trzeba w pocie czoła pracować na codzienny pokarm. To pokarm dla ciała. Wszystko, co cielesne, jest doczesne. Co jednak z naszym życiem duchowym? W jaki sposób możemy dostać się do nieba, życia wiecznego? Trzeba pamiętać w swoim życiu, że Pan Bóg obdarował nas jeszcze życiem duchowym. Naszym obowiązkiem jest o nie dbać tak samo jak o życie doczesne, codzienne. Jeśli nie będziemy w swojej codzienności karmić swojego ducha, wtedy grozi nam duchowa pustynia, a w konsekwencji duchowa śmierć. Już dzisiaj na ulicach naszych wsi i miast możemy dostrzec duchowe szkielety ludzi, którzy są daleko od Pana Boga, którym nie po drodze do Kościoła, Bożych przykazań i innych wskazówek, które zostawił nam sam Bóg. Nie potrzeba im duchowych przewodników, którzy będą wskazywać drogę do szczęścia, bo mają swoich, którzy, czy tego chcą, czy nie, prowadzą ich na sam dół duchowej przepaści. Dlatego tak ważne jest, aby nie dołączyć do tego grona. Co mamy robić?
Z objawienia Bożego wiemy, że wielkim darem dla nas jest słowo Boże. Aby je znać – wcześniej należy je poznać, czyli usłyszeć. Słowo usłyszane może zmienić serce człowieka, jeśli człowiek je przyjmie. Aby usłyszeć słowo, należy codziennie sięgać po Pismo Święte. To ono jest pokarmem dla spragnionej duszy. To inny pokarm niż ten, który proponuje nam codzienny świat. To pokarm, który przywróci nam duchową równowagę.
Kiedy popatrzymy na otaczający nas świat, łatwo możemy dostrzec, gdzie szukać innego pokarmu dla naszej duszy. Eucharystia, na której się znajdujemy, jest dla nas takim pokarmem. Przyjmując Chrystusa w Komunii świętej, nie tylko rozwijamy swoje życie duchowe, ale również stajemy się żywymi monstrancjami. W ten sposób Bóg zamieszkuje we wnętrzu człowieka i umacnia go na drodze do wieczności. Dlaczego jednak ludzie coraz częściej odrzucają ten pokarm?
Moi drodzy, brakuje nam często wiary i zaufania do Pana Boga, że On naprawdę może wszystko zmienić, poukładać w naszym życiu i sprawić, że staniemy się prawdziwie Jego uczniami. Nie można nikogo na siłę przyprowadzić do stołu pańskiego, by karmił się ciałem Pana Jezusa. To podejście musi być dobrowolne, wynikające z potrzeby ludzkiego serca. Kiedy rodzice zmuszają dziecko do pójścia do kościoła, ono coraz bardziej się buntuje. Nie można zmuszać innych, ale należy swoją postawą pokazać, dlaczego udział i przyjmowanie Eucharystii są tak ważne w życiu człowieka. To Komunia święta jest pokarmem na drodze do wieczności.
Jest jeszcze jeden pokarm duchowy bez którego nie ma człowieka wierzącego. Jest nim osobista rozmowa z Bogiem, którą potocznie nazywamy modlitwą. Nie można uważać się za wierzącego, omijając szerokim łukiem Pana Boga i nie rozmawiając z Nim. To nie Bóg potrzebuje naszych modlitw, ale to my potrzebujemy być wysłuchani. Dlatego tak ważne jest, aby każdego poranka i wieczora dzielić się z Bogiem tym, czym żyjemy: swoimi radościami i smutkami. Modlitwa jest ukojeniem dla duszy, którego każdy potrzebuje. Dlatego wyłącz na chwilę komputer, telewizor czy telefon i porozmawiaj z Kimś innym niż tylko plastikowym czy metalowym gadżetem. Żywy Bóg pragnie Cię słuchać i być obecnym w Twoim życiu. Tylko od nas samych zależy, czy będziemy prawdziwie duchowymi ludźmi żyjącymi blisko Boga.
Ks. Roman
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis