Kochaj Boga… 31 Niedziela Zwykła 31.10.2021

W Księdze Rodzaju czytamy o pierwotnym stanie pełni miłości między Bogiem i człowiekiem, między człowiekiem i człowiekiem oraz o miłości człowieka do samego siebie. Ten stan pierwotny możemy wyrazić słowami: akceptacja, zaufanie, wzajemna miłość. W tych realiach było tylko jedno prawo, które brzmiało: Nie wolno ci jednak jeść z drzewa poznania dobra i zła (Rdz 2, 17a). Prawo to było przejawem czystej miłości Boga do człowieka, póki sam nie uzurpujesz sobie zdolności do osądzania, czym jest dobro, a czym zło. Jesteś wolny w miłości i dla miłości, bo we wszystkim ufasz Bogu. Kiedy jednak człowiek dokonał pierwszego grzechu, jego relacja miłości do Boga i do drugiego człowieka uległa diametralnej zmianie. Chęć wykorzystania drugiego, niechęć do Boga, który jest sprawiedliwy, i dostrzeżenie własnej niedoskonałości sprawiły, że Bóg, chcąc ochronić człowieka przed nim samym, dawał kolejne prawa (Kain, Noe, Abraham itd.) aż do Synaju, gdzie Mojżesz otrzymał od Boga tablice z dziesięciorgiem przykazań, a następnie wszystkie prawa kultyczne (Rdz, Wj, Kpł, Pwt). Zadaniem prawa było strzeżenie człowieka przed nim samym, tzn. żadne z praw Bożych nie przekraczało możliwości człowieka i żadne nie narażało go na niebezpieczeństwo, wręcz odwrotnie, chroniło go przed tym, co mogłoby zniszczyć jego życie. Prawo dane przez Boga było wyrazem Jego miłości i troski o człowieka, który zagubił się w swoich grzechach. Ale dla wielu stało się też przestrzenią zdobycia władzy i dominacji nad innymi, przestało być głosem Boga, a zaczęto dostosowywać je do warunków i potrzeb ludzkich. Tak oto z Dziesięciu słów wytworzył się znany nam dziś prawny kolos, składający się z niezliczonej ilości paragrafów i ustępów.

Dlatego Jezus w dzisiejszej Ewangelii powraca niejako do pierwotnego zamysłu Ojca.

„Kochaj Boga, siebie i bliźniego, a wszelkie prawo będzie dla ciebie oczywiste, a co nie będzie się mieściło w granicy miłości, będzie zbędne i niepotrzebne”.W teorii założenie to brzmi doskonale, w rzeczywistości może nawet trochę utopijnie. Miłość wymaga doświadczenia. Zarówno ta do Boga, jak i ta do siebie i do drugiego człowieka. Doświadczenie miłości ludzkiej najczęściej jest przez nas zdobywane w domach rodzinnych, gdzie wzajemna troska okazywana sobie na co dzień, słowa kocham potwierdzane gestami i czynami wzbudzają w nas świadomość tego, że jesteśmy kochani i potrafimy tę miłość odwzajemnić. Jeżeli jest w nas takie doświadczenie, to nie mamy kłopotów z poczuciem i przyjęciem miłości od Boga, miłości daleko bardziej doskonałej niż miłość naszych rodziców, i wtedy jesteśmy w stanie przekazywać ją dalej – współmałżonkowi, dzieciom oraz napotykanym ludziom.

Facebooktwitteryoutubeinstagram
Facebooktwitter

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.