Duchowy sen o jedności…

W dzisiejszym świecie pragnienie jedności wydaje się być coraz większym złudzeniem…W  kontekście tak postawionej tezy,  rodzi się pytanie o pamięć tych na których spoczywa , jakby z mocy samego powołania. naturalna dążność do zabiegania o jedność. Dążność mająca swe głębokie korzenie w nakazie Chrystusa, w Jego modlitwie arcykapłańskiej. Zanim odpowiem na to pytanie pozwólcie na małą diagnozę problemu.

Dzisiejszy świat jest ogromnie  zróżnicowany, wielobarwny. Jego obserwacja skłania do przekonania, że jest zbudowany na przeciwieństwach, antagonizmach, wręcz może walczących ze sobą skrajnościach. Niestety dotyka to również nas – chrześcijan i katolików niemal od samych początków istnienia chrześcijaństwa.  Od Pawła i od Apollosa. Wschodni i Zachodni. Potem jeszcze więcej i głębiej. Mówienie o budującej jedność chrześcijan Eucharystii ociera się o śmieszność. Zwłaszcza wtedy gdy części z nich zarzucamy tak często  brak sukcesji apostolskiej  a co za tym idzie  ważnych święceń kapłańskich i brak samego sakramentu święceń.

W świecie który tworzymy daje się czasami wyczuwać  marzenie o wielkim zbliżeniu z rodziną wywodzącą się z ruchów reformatorskich ( spotkania z wspólnotami luterańskimi, anglikańskimi ) a zarazem niemal  zupełny brak zainteresowania ruchami starokatolickimi , które tak niewiele różni od Kościoła Rzymsko katolickiego.

Doktrynalnie problem ten został bardzo dobrze opisany i zdiagnozowany. Odnajdujemy tego dowody na stronach Katechizmu  Kościoła Rzymsko Katolickiego, który w tej kwestii proponuje to samo, co zrobił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. Katechizm kieruje nasze serca ku Bogu , zachęca do modlitwy o jedność wszystkich chrześcijan.

Im boleśniej dają się odczuć podziały Kościoła, które uniemożliwiają wspólne uczestnictwo w uczcie Pana, tym bardziej naglące są modlitwy zanoszone do Niego, by nastały dni pełnej jedności wszystkich wierzących. Ta modlitwa szczególnie mocno wybrzmiewa w pierwszej modlitwie eucharystycznej o tajemnicy pojednania. „Wejrzyj, Ojcze, na swoją rodzinę, która łączy się z Tobą w jedynej ofierze Jezusa Chrystusa i daj nam moc Ducha Świętego, abyśmy zwyciężywszy wszelkie podziały i niezgodę zostali złączeni w jedno ciało.”

Ciągle zapominamy jednak , że każdego dnia  trzeba dążyć do realizacji nakazu Chrystusa. Problemy z “pamięcią” szczególnie dotykają pasterzy – na różnych szczeblach hierarchii – a to rzutuje potem na całą Bożą wspólnotę . Zapominamy,że jednym z pierwszych jeżeli nie pierwszym krokiem w kierunku pełnej jedności jest uznanie tego, co wspólne. Trzeba zacząć od mówienia prawdy na temat prawdziwości wszystkich siedmiu sakramentów w Kościołach Wschodnim , w Katolickich Kościołach Narodowych i starokatolickich . Trzeba szerzyć również głęboką wiarę w to, że wspólnoty powstałe w wyniku Reformacji sprawując w świętej Uczcie pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie w łączności z Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia . Trzeba sięgać po najcenniejszy z darów pozostawiony nam przez Pana – po modlitwę Pańską – Ojcze nasz, w której możemy bez żadnych barier i przeszkód wyznawać jedność we wspólnocie dzieci Bożych , zwracających się do Ojca który jest w niebie. Wprawdzie problemy interpretacyjne dotyczące ostatniego zdania modlitwy Ojcze nasz stają się nowym frontem podziałów w chrześcijaństwie. W tym wszystkim zapominamy o tym co najważniejsze. A najważniejszym jest Pan Bóg i dzieło zbawienia którego dokonał w Jezusie Chrystusie dla nas wszystkich, nie dokonując warunków wyłączających. Umarł za nas wszystkich i Żydów i pogan i nas późniejszych chrześcijan , którzy w swej ludzkiej  “mądrości” tak bardzo się od zarania różnimy podkreślając swoją przynależność czy to do Kefasa czy Pawła.

Co więc mamy czynić by zbliżać się wzajemnie jednocześnie będąc wiernym swojemu wyznaniu ? Odpowiedź jest prosta. Nie krzywić się, nie krytykować, nie podkreślać swojej inności , być otwartym na drugiego człowiek bo tylko w ten sposób będziemy otwarci na Chrystusa.  Paradoksem jest to ,że aby to osiągnąć nie trzeba angażować naszej wiary, wystarczy  pokora i głębokie przekonanie, że oto tu i teraz budujemy przez zewnętrzne znaki wewnętrzną jedność Ciała Chrystusa, którym jest Jego Święty Kościół. Warto to sobie uświadamiać i wprowadzać w czyn. Nie zastanawiajmy się więc czy sakrament przyjęty w innej wspólnocie katolickiej jest ważnym , bo jest ważnym jeżeli został ważnie dany, ale pochylmy się nad tym co zrobić ze swoim życiem abyśmy stali się częścią Bożej wspólnoty dążącej do pełnej jedności ducha , zjednoczonej w Bogu w Trójcy Świętej Jedynym.

Biskup Adam Rosiek

Facebooktwitteryoutubeinstagram
Facebooktwitter

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.