Homilia Niedziela Wniebowstąpienia Pańskiego 02 czerwca 2019

Jak wyobrażamy sobie niebo?  Co wiemy o niebie. Dzisiejsza uroczystość  zachęca na do „spojrzenia w górę” zatrzymaniu się  i pomyśleniu o tym na co na co dzień nie mamy czasu . . . aby pomyśleć o niebie. . . . „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Pan Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują” (1Kor 2,9)

Jezus Chrystus nas zapewnia: „ Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!  W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce” (por. J 14,1-12).   Mówi nam także: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.  Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26)

Różnie wyobrażamy sobie niebo . . . Z pewnością jest to takie miejsce, w którym nie ma cierpienia. . . Często na Mszach św. pogrzebowych  słyszymy, że jest to miejsce gdzie spotkamy naszych bliźnich, tych których kochamy, naszych zmarłych rodziców, zmarłą żonę, zmarłego męża, przyjaciół tych wszystkich za którymi tęsknimy – ponieważ w niebie nie będziemy już mieli za kim tęsknić ponieważ będziemy doskonale szczęśliwi . . .

Jak tam trafić????? Co zrobić by się tam dostać????? Wydaje się, że trzeba tak niewiele . . .

Przypomnijmy sobie scenę śmierci Jezusa na krzyżu . . . Kiedy razem z nim umiera dwóch „złoczyńców” . . Jeden z nich ostatnie chwile swego życia wykorzystuje po to, aby urągać Jezusowi, aby bluźnić Bogu . . .  drugi mówi „Jezu wspomnij na mnie gdy przyjdziesz do swego Królestwa” . . . Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”  (Łk 23,42-43)

Dopóki żyjemy trzeba tak bardzo niewiele . . . Wystarczył ten jeden akt miłości, ufności Bogu . . .

Niebo tak naprawdę zaczyna się już teraz . . już tutaj na ziemi . . .

Już teraz możemy być naszym sercem, naszymi myślami w „niebie” odczuwać w sercu radość nieba, pokój, pomimo różnych krzyży, których doświadczamy, zmartwień, cierpień. Już teraz możemy żyjąc tu na ziemi, wśród codziennych trudności być w „przedsionku nieba”. Nasza śmierć jest wówczas przejściem do „pełni szczęścia z Bogiem”  . . . .

Już teraz możemy być również jedną nogą w piekle – nie daj Boże. Piekło to nie kocioł ze smołą, która się gotuje . . .to nie diabełki, które biegają w śmiesznych ubrankach z widłami . . .Piekło to miejsce bez miłości . . . Piekło to miejsce w którym nie ma odniesienia „Ty” do drugiego człowieka, do Pana Boga. . .  Piekło to miejsce w którym najważniejsze jest „ja” . . . Możemy – nawet nieświadomie – już tutaj na ziemi być jedną nogą w „piekle” kiedy nie zauważamy drugiego człowieka . . .

Przypomnijmy sobie przypowieść o Bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16, 19-31) Pomimo tego, że żyli obok siebie . . . Bogacz w tym swoim zapatrzeniu w siebie w tym swoim „ja” żyjąc każdego dnia w przepychu, dobrze się bawiąc nie potrafił zauważyć, że obok jest ktoś po prostu głodny, którego psy lizały rany . . . Wystarczyło przecież tak  niewiele . . . Wystarczyło, aby się na chwilę zatrzymać . . . Jego nudne życie, chociaż z pewnością bogate,  w jednej chwili nabrało by sensu . . . . Być może wystarczyło by to, by odmienić swoją całą wieczność . . .

Mówimy nieraz, że nasze życie „nie ma sensu” Dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak wówczas, kiedy ograniczamy je tylko do tego co „tutaj” na ziemi . Wtedy niesprawiedliwość, która nas dotyka, cierpienie, śmierć bez perspektywy wieczności sprawiają, że faktycznie to z czym się zmagamy przygniata nas . . . Ale jeśli pomyślimy choć przez chwilę, że to tylko początek, że później będzie jeszcze cała wieczność – to o ile bardziej zmienia to wszystko co aktualnie przeżywamy . . .  Jak niemowlak, który wychodzi z brzucha mamy doświadcza czegoś zupełnie nowego, zupełnie „nowego życia”, które trudno sobie wyobrazić pod sercem matki . . . tak teraz oczekujemy tego „życia wiecznego” do którego narodzimy się w chwili naszej śmierci . . .  Czeka nas życie wieczne! Czy tego chcemy czy nie.  Urodzisz się do „życia wiecznego” być może za 10 lat, być może za 5lat, a może jutro . . .Nie mów „ja na pewno nie” bo ilu było przed Tobą takich, którzy tak mówili, którzy wychodząc z domu do pracy już do niego nie wrócili . . .  Spodziewali się, że budzą się dziś ostatni raz?????? Co w tej ostatniej chwili naszego życia jest najważniejsze??? Czy to co masz???

A jaka będzie Twoja ostatnia godzina, ostatnia chwila???? Czy jesteś już dziś na nią gotowy??? Gdzie teraz jesteś? Czy jesteś dziś swoim sercem w niebie????? A może trzeba coś jeszcze naprawić, naprawić jakąś krzywdę, powiedzieć komuś przepraszam, wybacz . . .

Podziękujmy dziś Dobremu Bogu, za tą perspektywę „nieba” jaka przed każdym z nas, za tą konieczność kolejnego naszego narodzenia do „życia wiecznego”

Jezus Chrystus już dziś nas zaprasza, abyśmy pamiętali o niebie, abyśmy żyli na co dzień tą perspektywą nieba . . . Pomyślmy dzisiaj o tym, pomyślmy dzisiaj o niebie. . .Może dziś z radością powiemy  „dziękuję Dobry Boże” wiem, że kiedy  * narodzę się kolejny raz, to będzie to najpiękniejszy moment w moim życiu, bo spotkam Ciebie . . . A może dzisiejszy dzień będzie dla nas łaską bo powiemy „chcę wrócić do Ciebie Boże, chcę wrócić na tą właściwą drogę, która prowadzi do Ciebie, bo od dawna za nią tęsknię, bo od dawna Cię szukam”

Bądź uwielbiony Dobry Boże za czas, który nam dajesz. Ty jesteś Panem naszego czasu, naszej przyszłości, przeszłości i teraźniejszości. Ty, Który nie jesteś ograniczony czasem. Pozwól nam pamiętać o niebie, pozwól nam cieszyć się obietnicą Twojego Królestwa. Amen.

 

 

Podziel się ...

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*