Homilia na VI Niedzielę Wielkanocną – 26 maja 2019

Kochani!

Zanim przejdziemy do rozważania Słowa Bożego, pozwólcie że zwrócę uwagę na dzisiejsze święto – Dzień Matki. Kiedyś w piosence śpiewano: Ona jedna własną piersią dokarmiała, oczy mlekiem zalewała… Nie ma jak u Mamy.

Matka, to najbliższy człowiek, którego poznaliśmy. Przez 9 miesięcy wsłuchiwaliśmy się w jej głos serca, a później na jej głos reagowaliśmy z radością. Warto zapytać dzisiaj jaka jest moja wdzięczność i pamięć o mojej mamie?

Wzorem matki jest Maryja, w Jej Sercu zanurzajmy nasze matki, pamiętajmy szczególnie o tych matkach, które samotnie wychowują swoje dzieci poświęcając się, o matkach, które są w stanie błogosławionym.

Dokąd zmierza Kościół?

Jezus jeszcze przed swoją śmiercią mówił apostołom o pokoju. Dzisiaj jednak nie widzimy tego pokoju również w Kościele. Ale jest to tylko złudne widzenie. Dopóki nie postawimy w centrum naszego życia, życia Kościoła Jezusa, zawsze będziemy zauważać niepokoje, każdy będzie miał swoje zdanie, swoje widzenie świata.

Na początku Eucharystii kapłan pozdrowił nas słowami Pan z Wami, a biskup mówi jeszcze dosadniej Pokój z Wami. Ten pokój nie pochodzi od osoby, która wypowiada te słowa, ale od Tego, którego ona reprezentuje.

Zebrani na Synodzie w Jerozolimie Apostołowie wraz ze św. Pawłem podjęli pierwszą decyzję, o której mówimy iż jest to pierwszy dekret soborowy: Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!

Ta decyzja została podjęta pod natchnieniem Ducha Świętego i tak już jest przez dwa tysiące lat, gdy gromadzi się cały Kościół wzywa wstawiennictwa Ducha Świętego by obrać jak najlepszą drogę.

I my będziemy oczekiwać na wylanie Ducha Świętego za dwa tygodnie. Ale On przychodzi do nas gdy się modlimy, gdy przyzywamy jego wstawiennictwa. On jest twórcą pokoju w naszym sercu i w Kościele.

Jesteśmy zgorszeni i rozczarowani postępowaniem ludzi Kościoła, jesteśmy zawiedzeni praktykami biskupów, ale czy czujemy się odpowiedzialni za Kościół, czy czujemy się jego członkami, wybranymi dziećmi Boga?

Jakie jest nasze codzienne postępowanie?

To rozważanie nie ma na celu pod żadnym pozorem bronić przestępców w Kościele. Chciałbym jednak byśmy sobie uświadomili, że Kościół to Ty i ja, to my, a nie oni…

Przed dwoma tygodniami przeżywaliśmy Niedzielę Dobrego Pasterza, to była doskonała okazja, aby sobie uświadomić, że pasterz – kapłan ma nam wskazywać drogę do Jezusa, podobnie jak uczynili to Apostołowie na Soborze w Jerozolimie. I takich drogowskazów, takich pasterzy mamy szukać. Mamy szukać tych, którzy wprowadzają pokój.

Każdy z nas, jeśli miłuje Jezusa, będzie zachowywał Jego naukę, będzie kroczył drogą pokoju.

Naszym obowiązkiem jest domagać się oczyszczenia Kościoła, ale również naszym obowiązkiem jest niesienie pokoju, nadziei, abyśmy mogli oglądać Baranka w Jego niebieskiej chwale.

Tak często zapominamy że celem naszego życia jest osiągnięcie zbawienia, zdobycie nieba.

Wychodząc wiec z dzisiejszej Eucharystii zaczerpnijmy siłę od Tego, który nas tu gromadzi i chce wlewać w nasze serca pokój.

ks. Artur Sitko 

Podziel się ...

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*