Bohater drugiego planu Bożego Narodzenia – święty Józef

Ewangelie poświęcają mu zaledwie 26 wierszy, on sam nie wypowiada ani jednego słowa. Tymczasem Józef to postać niezwykła. Nie porzucił dziewczyny, która była w ciąży, choć wiedział, że nie z nim, a po porodzie uznał dziecko za swoje, wychował i stworzył mu dom. Przeciętny katolik człowieka, który wychował Jezusa, kojarzy ze staruszkiem z kolędy, a nie mężczyzną odważnym, który dzisiaj może być wzorem ojca. Świętemu Józefowi, jednej z najbardziej niezwykłych postaci chrześcijaństwa, Jan Paweł II poświęcił encyklikę “Redemptoris custos” (“Opiekun Zbawiciela”), ale powszechnie bardzo niewiele o nim wiadomo. – Józef może być dziś nie tylko wzorem ojca, ale przykładem miłości dojrzałej, która wykracza poza ramy tradycyjnej rodziny. To miłość trudniejsza, bo niełatwo zaopiekować się dzieckiem, które nie jest częścią nas, nie jest naszym przedłużeniem. Postać Józefa jest warta bliższego poznania i refleksji, choćby dlatego, że na naszych oczach zmienia się model rodziny .

Ewangeliczny Józef to postać nietuzinkowa. W ówczesnym patriarchalnym społeczeństwie, w którym ważna była czystość narzeczonej i wierność żony, przyjął odpowiedzialność za kobietę, która była brzemienną , ale nie z nim. Dał nie swojemu dziecku miłość i oparcie, stając się dla niego zarazem wzorem ojca, jak i mężczyzny. Ilu z nas jest w stanie pokochać kogoś, kto nie jest “krwią z naszej krwi”?

Ziemia Żydowska w czasie narodzin Jezusa pozostawała pod panowaniem Rzymu, choć Żydzi pamiętali o wielkości swoich królów, a Świątynia Jerozolimska przypominała im o przymierzu z Bogiem. Czekali zbuntowani na Mesjasza, który wyzwoli ich spod rzymskiej okupacji. Mieszkańcy tego niewielkiego kawałka ziemi na Bliskim Wschodzie posługiwali się językiem aramejskim, żyli z pasterstwa, rybołówstwa, winnic i handlu. Mężczyźni modlili się trzy razy dziennie, pamiętając o przygotowaniu do modlitwy – nałożeniu tałesu i umyciu dłoni, a kobiety prowadziły dom wraz z gospodarstwem. I rodziły dzieci. Narodziny dziecka były bowiem znakiem błogosławieństwa, a bezpłodność – hańby. Największym szczęściem były narodziny syna.

W tym społeczeństwie, bardzo mocno związanym nakazami wiary, chłopiec był gotowy do zaślubin, gdy kończył 18 lat. Dziewczyna – gdy miała lat 12. Narzeczona musiała być dziewicą, a najmniejsze podejrzenie niewierności z jej strony oznaczało, że zostanie odprawiona do domu rodziców i okryta niesławą. Prawo zawarte w Torze jasno też mówiło, jaka jest kara za cudzołóstwo –  ukamienowanie. Cudzołożnica musiała jednak zostać przyłapana na grzechu przez dwóch świadków mężczyzn. Jeśli świadek był jeden lub pojawiło się podejrzenie niewierności, mąż wręczał żonie list rozwodowy. W takim świecie żył Józef cieśla, którego ród święty Mateusz Ewangelista wywodzi od króla Dawida, tego samego, który pokonał Goliata. Prawdę mówiąc, nie ma pewności, że Józef rzeczywiście zajmował się ciesiołką. Jego pracę określa bowiem słowo “tekton”, oznaczające rzemieślnika, który pracował w drewnie, kamieniu, ale i żelazie. Możliwe, że pracował w Sephoris, sześć kilometrów od Nazaretu, gdzie Rzymianie wznosili – duże jak na ówczesne czasy – miasto i gdzie była praca. Jak to się stało, iż mimo królewskiego pochodzenia Józef żył z pracy własnych rąk i to ciężkiej pracy? Ewangelista tego nie wyjaśnia i niewiele miejsca poświęca owemu cieśli, bardziej skupiając się na Marii i jej dziecku. Ale spróbujmy podrążyć. Żydzi wierzyli, że imię nadane dziecku wyznacza jego powołanie w dorosłym życiu. Imię Józef, czyli Yoseph, to skrót od Yosephel i znaczy “oby Bóg obdarzył cię”. Takie imię nadane chłopcu oznaczało, że kiedy zostanie mężczyzną i się ożeni, doczeka się potomstwa. Zanim ożenił się z Marią, na pewno chodził do jesziwy, czyli żydowskiej szkoły, gdzie nauczył się czytać i pisać. Poznał Pięcioksiąg, a zdobytą wtedy wiedzę przekazał później Jezusowi, bo to rodzice jako pierwsi mieli obowiązek uczyć chłopca Tory (ojciec przejmował opiekę nad synem i jego wychowanie, kiedy ten ukończył pięć lat).

Nie wiadomo, gdzie po raz pierwszy Józef spotkał Marię, na pewno jednak ich małżeństwo musiało być zaaranżowane i poświadczone umową spisaną przez rodziców przyszłych małżonków.  Ewangelia według św. Mateusza ( 1, 11-25): Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: “Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: “Bóg z nami”.” Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

Tak zaczyna się historia Świętej Rodziny przedstawiona przez ewangelistę Mateusza, w której więcej jest pytań niż odpowiedzi. Bo nawet najgłębszej wiary człowiek nie musiał uwierzyć w sen, w dodatku z aniołem występującym w roli wysłannika Boga. Zwłaszcza, jeśli był Żydem znającym Pismo, w którym to samo słowo – “nachasz” – oznaczało węża symbolizującego Szatana, który zwiódł pierwszych rodziców, i sny, które tłumaczyli rozmaici wróżbici, możliwe, że powstałe z podszeptów owego szatana.

Co takiego wydarzyło się, że Józef nie odesłał dziewczyny- Maryi , która była brzemienną , choć wiedział, że nie z nim? A w dodatku nie tylko czekał, aż urodzi dziecko, ale uznał je za swoje, wychował i stworzył mu dom?

Święty Józef jest niekwestionowanym bohaterem drugiego planu w życiu Maryi i wzrastaniu Jej Syna – Jezusa. Poświęcił całe swoje dorosłe życie by przygotować Jezusa do wypełnienia misji zbawczej rodzaju ludzkiego.

(bpAR)

Podziel się ...

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*